← Aktualności

Aktualności · 22 października 2026 · flatty

Koniec parkowania pod domem? Polskie miasta tracą tysiące miejsc parkingowych

Parkowanie pod domem staje się w polskich miastach coraz trudniejsze

Parkowanie pod domem staje się w polskich miastach coraz trudniejsze

Coraz większe samochody skutkują realną utratą tysięcy miejsc parkingowych w polskich miastach. Do 2040 roku tylko w Warszawie może zabraknąć miejsca dla 17,5 tys. aut. Problem dotknie także Kraków, Poznań i Gdańsk, gdzie infrastruktura nie nadąża za zmianami.

Parkowanie pod domem staje się w polskich miastach coraz trudniejsze – i to nie tylko z powodu rosnącej liczby aut, lecz przede wszystkim przez ich rosnące rozmiary. Najnowsze raporty europejskich organizacji transportowych, w tym Transport & Environment oraz Clean Cities Campaign, wskazują jednoznacznie: w nadchodzących latach tysiące miejsc postojowych znikną z miejskich ulic, a problem odczują szczególnie mieszkańcy starszych, gęsto zabudowanych dzielnic.

Coraz większe samochody, coraz mniej miejsca

Według raportu „Ever-bigger? Car size at a crossroads”, opublikowanego w czerwcu 2026 roku, do 2040 roku europejskie miasta mogą stracić od 8,5 do nawet 14 proc. pojemności parkingowej wzdłuż ulic. Kluczowym czynnikiem nie jest wcale planowa likwidacja parkingów, lecz systematyczny wzrost długości i szerokości nowych samochodów. Jeszcze w 2000 roku przeciętny nowy samochód miał 4,09 m długości i 1,69 m szerokości, podczas gdy w 2025 roku wartości te wzrosły do 4,38 m oraz 1,82 m. Prognozy wskazują, że w 2040 roku przeciętny nowy pojazd może mieć już 4,56 m długości i 1,90 m szerokości.

Ma to bezpośrednie przełożenie na liczbę samochodów, które zmieszczą się na tej samej przestrzeni. Jak komentują autorzy raportu, tam gdzie dziś parkuje siedem aut, w przyszłości może zmieścić się już tylko sześć. „Każde dodatkowe 23 cm potrzebne do zaparkowania jednego samochodu nie wydaje się dużą różnicą, jednak na dłuższych odcinkach ulic oznacza realny ubytek wielu stanowisk” — zauważają eksperci.

Warszawa, Kraków, Poznań – największe wyzwania przed polskimi miastami

Problem jest szczególnie dotkliwy dla Warszawy. Szacunki mówią nawet o utracie od 10 do 17,5 tys. miejsc parkingowych do 2040 roku. Ale stolica nie jest wyjątkiem – podobne prognozy dotyczą Krakowa, Poznania i Gdańska, gdzie w historycznych dzielnicach z wąskimi uliczkami i zwartą zabudową możliwości tworzenia nowych parkingów są praktycznie zerowe.

W 2025 roku w centrum Poznania zajętość stanowisk postojowych sięgała nawet 88 proc., co oznaczało zaledwie 12 wolnych miejsc na każde 100. Nawet minimalna utrata pojemności parkingowej może więc szybko pogłębić niedobór: jeśli na ulicy mieszczącej 100 aut zostanie dostępnych tylko 92 stanowiska, przy niezmienionym popycie wolnych miejsc będzie już zaledwie dwa.

Rosnąca liczba samochodów dodatkowo zaostrza problem – na koniec 2025 roku w Polsce zarejestrowanych było ponad 21 mln aut osobowych, o ponad 508 tys. więcej niż rok wcześniej. Na 1000 mieszkańców przypada już 629 pojazdów (w 2015 roku było to 474), a ten trend nie zwalnia.

Parkowanie pod domem będzie luksusem

Dla mieszkańców oznacza to nie tylko wydłużony czas poszukiwania wolnego miejsca i konieczność parkowania coraz dalej od domu, ale też wyższe koszty związane z korzystaniem z płatnych stref. W nowych inwestycjach deweloperskich pojawiają się garaże podziemne, jednak w starszych budynkach mieszkańcy są uzależnieni od miejsc dostępnych przy ulicach, których z każdym rokiem będzie coraz mniej.

O skali problemu świadczą również lokalne decyzje samorządów. W Warszawie trwa przekształcanie części parkingów w skwery czy zielone pasaże, jak na placu Juliusza Osterwy, gdzie liczba miejsc spadnie z 26 do zaledwie siedmiu. Mieszkańcy oraz radni zwracają uwagę na już istniejący deficyt miejsc postojowych i rosnące napięcia między różnymi użytkownikami przestrzeni miejskiej.

Poszukiwania rozwiązań: mniejsze auta czy nowe regulacje?

Organizacje transportowe, takie jak Transport & Environment, postulują wprowadzenie opłat parkingowych i podatków uzależnionych od gabarytów pojazdu. Wśród rekomendacji pojawiają się także propozycje ograniczeń konstrukcyjnych dla nowych aut – maksymalna szerokość 192 cm i wysokość maski do 85 cm. Nowe regulacje mogłyby wejść w życie dla homologacji od 2033 roku, a od 2036 roku obejmować wszystkie nowe auta dopuszczone do sprzedaży.

Jednak jak podkreślają autorzy raportu, to na razie tylko rekomendacje – ich wdrożenie wymagałoby odpowiednich decyzji legislacyjnych na poziomie unijnym i krajowym. Tymczasem przeciętny samochód użytkowany jest przez około 20 lat, co oznacza, że auta kupowane dzisiaj będą zajmować miejską przestrzeń jeszcze przez dwie dekady.

Co dalej z parkowaniem w miastach?

Ostateczna skala problemu będzie zależała od wielu czynników – nie tylko wielkości i liczby aut, ale także od inwestycji w infrastrukturę oraz polityki miejskiej. Miasta stają przed trudnym wyborem: wydłużenie miejsc parkingowych ogranicza ich liczbę, a budowa nowych wymaga terenów, których w gęsto zabudowanych dzielnicach po prostu nie ma. Przestrzeń dla samochodów coraz częściej konkuruje z potrzebami pieszych, rowerzystów i zieleni miejskiej.

Dla coraz większej liczby mieszkańców polskich miast miejsce parkingowe pod domem stanie się luksusem. Wysoka rotacja, parkowanie kilka ulic dalej czy korzystanie z płatnych parkingów będą codziennością, a dostęp do prywatnego garażu zyska na wartości przy wyborze mieszkania. Rozwiązanie problemu wymaga nie tylko większej liczby miejsc, ale przede wszystkim zmiany podejścia do projektowania miejskiej przestrzeni – i pojazdów, które mają się w niej zmieścić.

244