← Aktualności

Aktualności · 4 listopada 2026 · flatty

Śląsk stanie się sercem polskiej zbrojeniówki: 1,3 mld zł i nowe fabryki

Śląska przemysłowa mapa zmienia się szybciej, niż sięgamy pamięcią do czasów wielkich kombinatów

Śląska przemysłowa mapa zmienia się szybciej, niż sięgamy pamięcią do czasów wielkich kombinatów

Zdjęcie: Zdjęcie ilustracyjne

Trzy spółki PGZ dostaną zwolnienia podatkowe o wartości do 386 mln zł. Inwestycje w Raciborzu i Gliwicach o łącznej wartości blisko 1,3 mld zł mają zwiększyć produkcję pojazdów opancerzonych i ograniczyć import komponentów. Decyzje ogłoszono na terenie dawnego Rafako.

Śląska przemysłowa mapa zmienia się szybciej, niż sięgamy pamięcią do czasów wielkich kombinatów. 28 października, na terenie, na którym jeszcze niedawno stała pusta infrastruktura po Rafako w Raciborzu, ogłoszono decyzje o wsparciu projektów trzech spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej: Jelcza, Rosomaka i Zakładów Mechanicznych „Bumar-Łabędy”. Łączna wartość przedsięwzięć sięgnie blisko 1,3 mld zł, a wsparcie w ramach Polskiej Strefy Inwestycji wyliczono na 386 mln zł. To nie dotacje, lecz możliwości odliczenia części przyszłego podatku dochodowego od osób prawnych. W zamian rząd oczekuje nowych zdolności produkcyjnych, zatrudnienia i wzmocnienia krajowego łańcucha dostaw.

Nowa fabryczna mapa na Górnym Śląsku

Oficjalne decyzje wydała Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna. Prezes strefy Rafał Żelazny podał, że Jelcz planuje inwestycję na poziomie 469 mln zł, Rosomak na 112 mln zł, a Bumar-Łabędy na ponad 711 mln zł. Ta ostatnia kwota dotyczy głównie rozwoju i modernizacji zakładów w Gliwicach oraz Pyskowicach, natomiast dwa pierwsze przedsięwzięcia zlokalizowano w Raciborzu, w halach po dawnym Rafako. Z pięciu dużych obiektów trzy mają być przeznaczone dla Jelcza, jedną dla Rosomaka, a piątą wyznaczono na integrację baterii systemu ochrony antydronowej San. Takie rozmieszczenie pozwala jednocześnie odtworzyć aktywność produkcyjną w miejscu, w którym przez lata dominowała produkcja kotłów i elementów energetycznych.

  • Jelcz — fabryka komponentów do pojazdów ciężkich, docelowo ok. 700 pojazdów rocznie i 200 nowych etatów do 2029 r.
  • Rosomak — linia spawania korpusów transporterów opancerzonych oraz magazyn, z zobowiązaniem utrzymania 480 miejsc pracy do 2029 r.
  • Bumar-Łabędy — modernizacja zakładów w Gliwicach i Pyskowicach oraz budowa centrum produkcji pojazdów opancerzonych, z utrzymaniem 842 miejsc pracy do 2030 r.

W ocenie ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego, „nie ma bezpieczeństwa bez silnej gospodarki i silnej gospodarki bez bezpieczeństwa”. Dodał, że Polska kieruje na armię blisko 5 proc. PKB, ale obok zakupów sprzętu potrzebuje narzędzi wspierających krajowe zakłady. W jego ujęciu Śląsk ma być nie tylko dawnym sercem przemysłu ciężkiego, lecz również sercem nowego sektora, który będzie odpowiadał za zdolności obronne państwa. Takie słowa pokazują, że decyzje z Raciborza nie są wyłącznie sprawą lokalnego rynku pracy. To element szerszego planu, w którym przemysł obronny ma stawać się stabilnym źródłem inwestycji, technologii i zamówień dla poddostawców.

Jak działa wsparcie z PSI

Polska Strefa Inwestycji działa inaczej niż klasyczny program dotacji. Przedsiębiorca nie otrzymuje gotówki na konto, lecz może część przyszłych zobowiązań podatkowych pozostawić w spółce i przeznaczyć na realizację inwestycji. W tym przypadku ulga obejmuje do 40 proc. kosztów kwalifikowanych, jednak ostateczna wartość pomocy jest korygowana z uwagi na kumulację wsparcia publicznego w PGZ. Dlatego łączne wsparcie 386 mln zł jest niższe niż prosty iloczyn 40 proc. od sumy 1,3 mld zł. Instrument ten może formalnie obejmować poziomy pomocy od 15 do 70 proc. kosztów, w zależności od wielkości firmy i lokalizacji, ale w praktyce decyduje zestaw warunków merytorycznych.

Spółki muszą zrealizować nową inwestycję: zbudować zakład, zwiększyć moce, wprowadzić nowy produkt lub znacząco zmienić procesy. Do tego dochodzą kryteria jakościowe: zatrudnienie, badania i rozwój, ochrona środowiska. Właśnie dlatego do każdej decyzji dołączone są zobowiązania dotyczące ludzi. Jelcz w latach 2026-2029 ma utworzyć 200 nowych miejsc pracy, Rosomak w tym samym okresie utrzymać 480 stanowisk, a Bumar-Łabędy w latach 2026-2030 zachować 842 miejsca pracy. Łącznie oznacza to nie tylko ponad 220 nowych etatów, ale też stabilizację setek istniejących posad na śląskim rynku.

Jelcz: komponenty i pojazdy ciężkie w Raciborzu

Spółka Jelcz deklaruje projekt na kwotę około 469 mln zł, choć jej prezes Mariusz Ptak wskazuje, że całkowite nakłady mogą przekroczyć 570 mln zł. Na terenie Raciborza ma powstać fabryka komponentów do pojazdów ciężkich, a docelowo roczna produkcja ma sięgać ok. 700 jednostek przeznaczonych dla sektora obronnego. To ważny przełom, ponieważ część elementów, które dziś są sprowadzana z zagranicy, ma być wytwarzana w kraju. Ulgę podatkową dla Jelcza wyceniono na 187 mln zł. Prezes spółki podkreśla, że reinwestowanie tych środków ma umożliwić dalsze etapy budowy i wzmocnić regionalnych dostawców. Już w najbliższych dniach ma ruszać montaż pojazdów specjalnych, a nieruchomości są przygotowane „pod etap zero”. Czekanie na zakończenie procedur z udziałem syndyka oznacza jednak, że pełnoskalowa eksploatacja hal będzie wymagała cierpliwości i dalszych decyzji majątkowych.

Rosomak: spawanie korpusów i magazyn technologiczny

Rosomak zainwestuje 112 mln zł w zintegrowany ciąg technologiczny do spawania korpusów kołowych transporterów opancerzonych oraz nowoczesny magazyn. Spółka ma już doświadczenie z wsparciem strefowym: wcześniej otrzymała decyzję na inwestycję w Siemianowicach Śląskich o wartości ponad 50 mln zł. Projekt w Raciborzu traktuje jako fundament dalszego programu, w którym produkcja będzie łączona z siemianowickimi zakładami. Prezes Rosomaka Cezary Dominiak zapowiada, że tysiącowy transporter ma zostać wyprodukowany w najbliższym czasie, a jego korpus powinien zostać pospawany właśnie w Raciborzu. To deklaracja, która sugeruje, że lokalna hala nie będzie tylko punktem serwisowym, lecz rzeczywistym ośrodkiem wytwarzania elementów kluczowych dla całego cyklu produkcyjnego.

Gliwice: centrum produkcji pojazdów opancerzonych

Największy wolumen pochodzi z projektu ZM „Bumar-Łabędy”. Spółka przeznaczy ponad 711 mln zł na modernizację infrastruktury, zakup maszyn, cyfryzację procesów i rozwój zaplecza produkcyjnego. W zamian może odliczyć do 140 mln zł podatku CIT. W Gliwicach powstaje Centrum Produkcji Pojazdów Opancerzonych, które ma obsługiwać czołgi K2PL, czyli polską wersję koreańskiego K2. Budowa nowej malarni już trwa i ma się zakończyć w pierwszej połowie 2027 roku. Do końca tego samego roku powstanie linia montażowa, a od stycznia 2027 roku zacznie się budowa linii testowej. Spawalnia z wydziałem obróbki mechanicznej ma ruszyć w styczniu lub lutym 2027 roku, a cały program inwestycyjny zamknąć ma się w 2028 roku.

Terminy, które decydują o skali projektu

Zgodnie z umową z sierpnia 2025 roku w Łabędach przejdzie montaż końcowy 61 czołgów K2PL. Pierwszy z nich ma zostać zakończony w kwietniu 2028 roku, cztery miesiące wcześniej niż wcześniej planowano. Prezes spółki Monika Kruczek wskazuje, że nowe centrum ma służyć nie tylko montażowi, lecz także produkcji kluczowych elementów. W kolejnej umowie z Hyundai Rotem zakład ma spawać korpusy i wieże. To przełomowa zmiana: z montażowni, która przejmuje finalne prace, zakład staje się podmiotem odpowiedzialnym za ważny fragment konstrukcji pojazdu. Bumar-Łabędy produkuje już podwozia dla wozów dowódczo-sztabowych, wchodzących w skład modułów ogniowych Regina, więc rola w ciężkim pojazdownictwie nie jest dla spółki nowa. Nowe kompetencje mają jednak zwiększyć polski udział w wartości czołgów i ograniczyć zależność od importu.

Dawny Rafako jako baza dla nowego przemysłu

Historia Raciborza jest tu ważnym tłem. Rafako, którego korzenie sięgają 1949 roku, złożyło wniosek o upadłość we wrześniu 2024 roku, a postanowienie sądu uprawomocniło się w styczniu 2025 roku. Od tamtej pory pojawiły się sygnały, że państwo nie chce zostawiać terenów samych sobie. W kwietniu 2025 roku premier zapowiadał inwestycję w utrzymanie firmy, a w czerwcu 2026 roku Jelcz uzyskało tytuł prawny do części aktywów wchodzących w masę upadłości. Spółka prowadzi też prace adaptacyjne w dzierżawionych halach. To proces, w którym jednocześnie działa administracja upadłościowa, plany majątkowe i decyzje inwestycyjne, dlatego tempo może być wolniejsze niż oczekują lokalne samorządy i pracownicy.

PGZ zapowiada także organizacyjne posunięcie: do końca października 2026 roku do sądu ma trafić wniosek o połączenie Jelcza i RFK, spółki zarządzającej infrastrukturą po Rafako. Prezes PGZ Adam Leszkiewicz liczy na zakończenie tego procesu około lutego 2027 roku. W ujęciu szefa PGZ, „finansowanie bezpieczeństwa jest jednocześnie inwestycją w rozwój”, ulga podatkowa jest tylko jednym z elementów modelu, w którym spółki starają się reinwestować część środków w nowe moce. Jednocześnie grupa deklaruje, że korzysta z innych źródeł finansowania: zamówień obronnych, środków z programu Polska SAFE, a także decyzji strefowych na ponad 800 mln zł do inwestycji rzędu 2 mld zł. Szef PGZ mówił też o przyszłej kampanii społecznej, która ma przekonywać wojsko do lokowania zamówień w polskich zakładach.

Warto dodać wątek obrony przeciwlotniczej. W Raciborzu padły słowa o tym, że PGZ ma być zaangażowane w budowę centrum serwisowego pocisków PAC-3 MSE do systemu Patriot. Grupa przekazała, że jest aktywna w procesie budowy europejskiego centrum serwisowego, a szczegóły lokalizacji i podziału ról zostaną uzgodnione z rządem i partnerami. Choć to jeszcze nie decyzja końcowa, taka perspektywa wzmacnia argument, że śląskie zakłady stają się częścią szerszej architektury bezpieczeństwa Europy, a nie tylko producentem sprzętu dla jednej armii.

Co to znaczy dla rynku nieruchomości i regionu

Choć decyzje nie dotyczą mieszkań, ich wpływ na lokalny rynek nieruchomości będzie odczuwalny. Nowe hale, linie montażowe i magazyny oznaczać będą popyt na grunt, usługi budowlane, powierzchnie magazynowe, lokale techniczne oraz obiekty dla pracowników. W Raciborzu i Gliwicach może wzrosnąć zainteresowanie nieruchomościami przemysłowymi, gruntami pod zaplecze oraz inwestycjami badawczo-rozwojowymi. Dla właścicieli działek i obiektów w sąsiedztwie stref produkcji może to oznaczać wzrost wycen, ale też większe wymagania środowiskowe. Dla najemców powierzchni magazynowych i biurowych istotne będzie, czy inwestycje zrealizują zobowiązania zatrudnieniowe. Właśnie dlatego przy oglądaniu takich projektów nie wystarczy patrzeć na ogłoszenie. Warto śledzić postępy budowy, decyzje syndyka, fuzję Jelcza z RFK oraz realne terminy uruchomienia linii montażowych.

30