Aktualności · 24 października 2026 · flatty
Szlak Staropolski wraca do gry. S46 ma stać się odciążaczem A4

Wzrasta poparcie samorządów dla drogi ekspresowej S46, znanej jako Szlak Staropolski. Trasa ma odciążyć autostradę A4 i połączyć Opole, Częstochowę oraz Kielce
Wzrasta poparcie samorządów dla drogi ekspresowej S46, znanej jako Szlak Staropolski. Trasa ma odciążyć autostradę A4 i połączyć Opole, Częstochowę oraz Kielce, a jej zwolennicy przywołują argumenty transportowe, kryzysowe i militarne.
Na drogową mapę Polski po wielu latach wraca temat drogi ekspresowej S46, określanej w dyskusji samorządowej i politycznej jako Szlak Staropolski. Pomysł, który przez lata leżał w szufladzie, znów jest podnoszony przez władze lokalne z kilku regionów. Ich główny postulat brzmi prosto: rząd powinien przywrócić inwestycję do programów budowy dróg i przestać traktować ją wyłącznie jako przedmiot dawnych analiz ruchu.
Pomysł, który wraca razem z korkami
Szlak Staropolski nie jest nową koncepcją. W różnych wariantach pojawia się w dokumentach od lat 90., a pod koniec XX i na początku XXI wieku był wspierany przez lokalnych przedsiębiorców oraz stowarzyszenia gmin. W ówczesnym ujęciu obejmował trasę prowadzącą od Kudowy-Zdroju, przez Opole, Częstochowę, Jędrzejów, Kielce, Kraśnik, Lublin, aż po przejście graniczne Dorohusk. Wówczas urzędnicy uznali, że ruch nie będzie na tyle duży, by uzasadnić tak kosztową inwestycję. Mimo że w planach GDDKiA na lata 2007-2013 droga jeszcze figurowała, w kolejnych dokumentach zniknęła.
Sytuacja jest dziś inna. Polska ma już bardzo rozbudowaną sieć dróg szybkiego ruchu. Liczba autostrad i dróg ekspresowych zbliża się do 5,5 tys. km, podczas gdy w 2006 r. było to zaledwie 915 km. Samorządowcy argumentują więc, że brakuje nie kolejnych kilkunastu kilometrów, lecz brakującego ogniwa w układzie południowej, centralnej i wschodniej części kraju. Nowa trasa miałaby przyspieszyć ruch między Warszawą, Opolem, Częstochową i Kielcami, a nie tylko poprawić lokalne dojazdy.
Kilkadziesiąt samorządów chce formalnej decyzji
Impuls do wznowienia dyskusji wyszedł z Częstochowy. W 2025 r. miejscy radni przyjęli stanowisko wzywające rząd do powrotu do koncepcji Szlaku Staropolskiego. Potem podobne apele pojawiły się w Opolu, Kluczborku, Kielcach i kolejnych gminach. Według ostatnich informacji do inicjatywy dołączyło ponad 20 samorządów, a w szerszym ujęciu mówi się już o około trzydziestu gminach, miastach i powiatach. Częstochowscy politycy i samorządowcy liczą, że szerokie poparcie lokalnych władz przekona centralę do rozpoczęcia prac przygotowawczych.
W parlamencie utworzono zespół ds. budowy S46, który organizuje spotkania informacyjne i planuje konferencję w Senacie z udziałem samorządowców, przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury oraz GDDKiA. Jego celem jest nie tylko zbieranie lokalnych opinii, ale też lobbing za tym, by droga trafiła na listę inwestycji drogowych i została poddana pełnej analizie techniczno-finansowej.
Co miałaby łączyć S46 i dlaczego tak bardzo?
Najkrótsza odpowiedź: ma stać się korytarzem szybkiego ruchu na osi wschód-zachód, który odciąży autostradę A4. To jedna z najstarszych i najbardziej przeciążonych dróg szybkiego ruchu w Polsce, regularnie poddawana remontom. Jej odcinek Katowice-Kraków przechodzi pod zarządcę drogowego i czeka na poważniejszą przebudowę, co wzmacnia argument zwolenników S46: nowa nitka mogłaby przejąć część ruchu ciężarowego i pasażerskiego, który dziś musi iść przez krakowskie, katowickie i częstochowskie zatorowe wąskie gardła.
W węższym wariancie trasa miałaby połączyć Opole, Częstochowę i Kielce, a w dalszej perspektywie skomunikować je z istniejącymi lub planowanymi fragmentami S7, S12 oraz S74. W szerszym ujęciu Szlak Staropolski prowadziłby od granicy z Czechami w Kudowie-Zdroju przez Opole, Lubliniec, Częstochowę, Jędrzejów, Kielce, Kraśnik i Lublin, aż po Dorohusk. Samorządy z Lubelszczyzny i Świętokrzyskiego zwracają uwagę, że to właśnie ten kierunek jest dziś słaby: Lublin ma ekspresowe połączenia z Warszawą i Rzeszowem, ale brakuje mu szybkiej drogi na zachód do Kielc, Częstochowy, Opola czy granicy z Czechami.
Trzy warianty, które trzeba uporządkować
- Podstawowy wariant: od Opola przez Częstochowę do Kielc, z dalszymi powiązaniami z S74 i S12.
- Szerszy wariant: od Kudowy-Zdroju przez Opole, Lubliniec, Częstochowę, Jędrzejów, Kielce, Kraśnik, Lublin, aż po Dorohusk.
- Wariant północny: przecięcie S11 między Olesnem a Kluczborkiem i północne obejście Częstochowy.
Najbardziej dyskusyjnym elementem nie jest już sama konieczność budowy, lecz jej przebieg. Przez lata podstawowym wariantem było poprowadzenie S46 w osi DK46, z nowymi obwodnicami, w tym południową obwodnicą Częstochowy. Coraz częściej pojawia się jednak wariant północny: droga miałaby przecinać S11 między Olesnem a Kluczborkiem, omijać Częstochowę od północy i kierować się na Kielce. To różnica, która w praktyce oznacza inne gminy, inne koszty, inne środowiskowe skutki i inne decyzje o wywłaszczeniach.
Ruch, obronność i odporność na kryzys
Samorządowcy nie popierają S46 wyłącznie z powodu korków. W dyskusji pojawiają się także argumenty obronne i logistyczne. Częstochowscy radni wskazują, że nowa trasa poprawiłaby logistykę wojskową i połączyła południowy zachód kraju z zakładami zbrojeniowymi, w tym zakładami w Skarżysku-Kamiennej. W Opolu podkreśla się rolę 10. Opolskiej Brygady Logistycznej i fakt, że na południe od linii Poznań-Warszawa mieszka 80 proc. Polaków, więc spójność komunikacyjna państwa ma znaczenie nie tylko ekonomiczne, ale i bezpieczeństwa. Gmina Lasowice Wielkie z kolei twierdzi, że S46 zwiększyłaby odporność regionu na kryzysy, dając alternatywę dla przeciążonej A4.
Do tego dochodzą dane o ruchu. Zwolennicy trasy powołują się na najnowszy Generalny Pomiar Ruchu, według którego natężenie ruchu między Częstochową a Opolem jest o kilka tysięcy pojazdów większe niż na odcinku DK11/S11 między Tarnowskimi Górami a Olesnem, mimo że to właśnie S11 jest dziś jednym z priorytetów inwestycyjnych. Eksperci cytowani w materiałach samorządowych wskazują odcinek Opole-Częstochowa-Kielce jako jeden z najważniejszych brakujących korytarzy w kraju.
Warszawa pyta o liczby, nie o apele
Rząd na razie nie potwierdza budowy S46. W odpowiedzi na pytania mediów rzecznik Ministerstwa Infrastruktury wyjaśniała, że na znaczącej większości dróg krajowych i wojewódzkich wzdłuż potencjalnego ciągu S46 natężenie ruchu nie osiąga średniej dla dróg krajowych. Przystąpienie do ewentualnej realizacji musi być poprzedzone analizą istniejącej i budowanej sieci oraz uwzględnieniem ograniczeń finansowych. To klasyczna odpowiedź urzędowa: nie ma odrzucenia, ale też nie ma terminu.
Zwolennicy projektu odpowiadają, że rząd może nie doceniać efektu sieciowego. Nowa droga nie tylko zwiększy ruch na lokalnych odcinkach, ale też przejmie część ruchu z A4 i prawdopodobnie z S19. Tego efektu nie widać w dzisiejszych pomiarach dróg krajowych między Częstochową, Kielcami i Lublinem, bo kierowcy nie mają jeszcze powodu, by tam jeździć. Kluczowy będzie więc nie kolejny apel, lecz konkret: wpisanie S46 do Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych i ogłoszenie prac przygotowawczych.
Przed samorządami i parlamentarzystami najbliższy test: konferencja w Senacie, oficjalna analiza GDDKiA i sprawdzenie, czy S46 może być finansowana w najbliższym cyklu inwestycyjnym. Jeśli trasa zostanie ujęta w planie, może stać się jednym z najważniejszych projektów dla południowej i centralnej Polski. Jeśli nie, władze z Opola po Lublin będą musiały czekać na kolejną falę nacisków i nowe dane o ruchu, które mogą zmienić priorytety ministerstwa.